piątek, 4 stycznia 2013

Twój uśmiech



Tytuł : Twój uśmiech
Bohaterowie : Exo - Baekhyun, Chanyeol ; Sehun, Kai ;
Gatunek : angst
Długość : 1886 słów
Ostrzeżenia : Brak
A/N : Po długiej przerwie dodaję to :D Nie wiem kiedy skończę tamto, ale coś mi się wydaję, że nie za wcześnie... Wolę pisać takie ficki . _ . Sorry...

Baekhyun POV:
Stałem w kuchni, patrząc na zawartość lodówki. Nagle czyjeś ręce oplotły moją talię. Zaspany, z pół otwartymi oczami spojrzałem do tyłu. Zobaczyłem uśmiechniętego Chanyeola. Mruknąłem cicho do niego.
„Wszystkiego Najlepszego z okazji rocznicy” Zaśmiał się patrząc mi w oczy, po czym musnął mój policzek.
„To dziś już minął rok?” Odwróciłem się w stronę swojego chłopaka, by zobaczyć jak kiwa głową i ręką zamyka lodówkę. „Ej… Głodny jestem!” Zrobiłem naburmuszoną minę, a za chwilę poczułem jego usta na swoich własnych. Zamknąłem oczy i zarzuciłem ręce na jego szyję. Mruknąłem w geście zadowolenia, wplątałem swoje palce w jego włosy. Czułem jak głaska mnie po plecach, a potem jak gdyby nigdy nic, odsuwa swoją twarz od mojej. On się uśmiechał, ale ja nie miałem takiego dobrego humoru. Jęknąłem z oburzenia, patrząc mu prosto w oczy. Zaśmiał się i chwycił mnie za dłoń. Zaczął gdzieś prowadzić. Zapewne do pokoju. ‘Tak, zgadłem’ – pomyślałem, gdy otworzył drzwi. Odwrócił się w moją stronę.
„Ubierz się w coś ładnego.” Uśmiechnął się szeroko, gdy to powiedział.
„ A co, ja baba, że mam się ładnie ubrać?” Puściłem jego rękę. „ Ja we wszystkim ładnie wyglądam.” Dodałem ciszej.
„ Nie jesteś kobietą, ale wypadałoby ładnie się ubrać, jeżeli mamy gdzieś iść.” Uśmiechnął się i podszedł jeszcze bliżej. Zrobiło mi się gorąco. Spuściłem głowę i poszedłem usiąść na łóżku.
„ Kto powiedział, że gdzieś idziemy?” Spytałem nie podnosząc głowy. „ Ja nie chcę nigdzie iść. Chcę spokojnie zjeść w domu śniadanie…” Spojrzałem na niego „ Z tobą.” Dokończyłem i patrzyłem jak Chanyeol zaczyna się śmiać. Nie wiedziałem, o co mu chodzi.
„ Słodziaku, ubierz się. Potem zjesz.” Powiedział i wyszedł z pokoju. Posiedziałem tak chwilę. Dalej byłem oburzony, że śmiał się ze mnie! Z naburmuszoną miną wstałem, wyjąłem z szafy czarną bluzkę z niebieskie paski i białe rurki, – a jak! – A potem udałem się do łazienki.
Chanyeol POV:
Usłyszałem jak Baekhyun zaczął brać prysznic. Zacząłem myśleć, jak krople ciepłej wody spływają po jego nagim ciele, jak wmasowuje szampon w swoje ciemne włosy. Poczułem smród spalenizny. Spojrzałem na patelnię z uśmiechem. Jedzenie na niej się, prawie że paliło się. „Waah!” Krzyknąłem i uśmiech zniknął mi z twarzy. Zacząłem mieszać pałeczkami. Pomogło!
„Co się stało?” Wyjrzał przez drzwi. On zawsze wie, w jaki moment wyskoczyć! Spojrzałem na niego.
„ Nic kotek, idź dalej się myć” Uśmiechnąłem się szeroko.
„Ale wiesz, że ja chcę zjeść coś jadalnego?” Zapytał się wychodząc z łazienki. Był cały nagi! Ani ręcznika, ani nic! Widziałem jak krople spływały po jego twarzy, szyi, torsie, niżej… Zarumieniony lustrowałem go. „Chanyeol” Wyrwał mnie z zamyślenia. Spojrzałem na jego twarz. Pokazywał coś za mną. Odwróciłem się. Znów to samo! Ponownie mieszając jedzenie, słyszałem śmiech Baekhyuna. Odwróciłem twarz w jego stronę i obrzuciłem go pełnym wściekłości spojrzeniem. Ten tylko przygryzł wargę i ruszył z powrotem do łazienki. Nadal miałem rumieńce na policzkach. Zająłem się jedzeniem. Po nałożeniu porcji na talerze, usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi. Spojrzałem w stronę Baekhyuna. Patrzył na mnie, jakby mnie nie znał.
„ Słońce, pamiętasz mnie jeszcze?” Zaśmiałem się.
„ Wiesz, mózg człowieka ma swoje limity” Wzruszył ramionami i zbliżał się do mnie.
„ Ty chyba sobie żartujesz.” Prychnąłem. Pokręcił głową. „ No, ale…” Podszedłem do niego i puknąłem pary razy w jego głowę. „ Już pamiętasz?” Zapytałem, chcąc być przy tym jak najbardziej poważnym.
„ Wiesz, takiego upierdliwego faceta nie da się zapomnieć.” Odpowiedział z obojętnością i usiadł przy stole.
„ Czuję się oburzony!” Powiedziałem w jego stronę.
„ Fajnie, a teraz daj jeść. Głodny jestem~” Wystawił rączki. Podszedłem do stołu, położyłem na nim dłonie i pokręciłem głową. Ciemnowłosy niechętnie wstał i złożył krótki pocałunek na moich ustach.
„ Dam małą porcję” Złożył drugi. „Druga mała porcja” Uśmiechnąłem się, gdy zabawnie zmrużył oczy i zaczął składać krótkie całusy.
„ A teraz ile?” Zapytał się siadając.
„ Dziesięć małych porcji” Podszedłem do blatu.
„ To złóż to w jedną większą” Powiedział przeciągle, a ja w tym czasie zaniosłem na stół dwa talarze z jedzeniem. „ Jesteś okropny.” Zmrużył oczy, po czym chwycił jedzenie w pałeczki i włożył do ust.
„ I za to mnie kochasz.” Powiedziałem pochylając się nad nim i delikatnie go pocałowałem. Po tym sam usiadłem i zacząłem jeść. Spożywaliśmy w milczeniu, tak jak zawsze.
Po skończeniu Baek dalej siedział, a ja zacząłem zmywać naczynia. „A gdzie chcesz mnie zabrać?” Zapytał dosłownie podskakując na krześle. Wstrzymałem dalsze mycie i spojrzałem na niego.
„ Chciałem, abyś to ty wybrał miejsce.” Obdarzyłem go moim najsłodszym uśmiechem.
„ O, to może na lody!” Wstał z krzesła i podskakiwał w miejscu. Pokiwałem głową. „ I do wesołego miasteczka!” Uwielbiam jak robi aegyo!
„ Dobrze, mój króliczku.” Zaśmiałem się i wróciłem do mycia naczyń. Słyszałem cichy okrzyk szczęścia dobiegający z jego ust. Uśmiechnąłem się do siebie.
„ Za co najbardziej mnie kochasz?” Zapytałem wycierając już ręce po skończeniu zmywania.
„ Huh, co to za pytanie?” Uśmiechnął się znad kanapy. Podszedłem do niego rzucając ręcznik za siebie.
„ Ot tak sobie pytanie zadałem. Co we mnie kochasz?” Usiadłem obok niego.
„ No wiesz, wszystko.” Uśmiechnął się i położył głowę na moich kolanach.
„ Ale tak dokładniej.” Zacząłem przeczesywać palcami jego cudowne włosy.
„ A ty, co we mnie kochasz?” Uśmiechnął się łobuzersko.
„ Ja się pierwszy spytałem.” Przygryzłem lekko dolną wargę.
„ Ech… Kocham w Tobie… Twoje śliczne oczy, słodki nosek, puszyste włosy. Kocham twój charakter, twoją miłość do mnie, samą obecność…” Uśmiechnąłem się szeroko.” Twoje pocałunki, miny… Twój boski uśmiech.” Wstał i złożył na moich ustach soczysty pocałunek. Jęknąłem cicho, gdy przegryzł moją wargę. „ A ty, we mnie?” Spytał, gdy się oderwał.
„ Twoje wnętrze. Masz cudowny charakter, a o wyglądzie to już nawet wspominać nie muszę.” Przyciągnąłem go delikatnie do siebie i lekko pocałowałem.
„ Chodź, lody czekają!” Powiedział entuzjastycznie, wstał i udał się na korytarz.
„ A gdybym odszedł, za czym byś najbardziej tęsknił?” Zapytałem się idąc za min. Zaczął chichotać.
Baekhyun POV:
Jego pytanie mnie rozśmieszyło. „A gdybyś odszedł? A masz zamiar gdzieś iść?” Uśmiechnąłem się szeroko zakładając jednego buta.
„ Nie, ale gdybym miał, za czym byś tęsknił?” Podszedł do mnie i zaczął zakładać buty.
„ Czego?” Zapytałem niepewnie Nie wiedziałem co mu powiedzieć.” Emm… Twojej bliskości, tego że Cię nie ma przy mnie.” Uśmiechnąłem się lekko.
„ Naprawdę ?” Zdjął kurtkę z wieszaka. „ Nic więcej?”
„ Więcej? Twojej buźki!” Zaśmiałem się zakładając kurtkę. „ Masz za słodką twarzyczkę, aby za nią nie tęsknić.”
„ I kto to mówi.” Zaśmialiśmy się i wyszliśmy.
„ Gdyby miało Cię już nie być, co byś zrobił przed tym?” Zapytałem się znienacka. Miałem złe przeczucia.
„ Co…” Spojrzał na mnie. „ Gdyby miało mnie nie być?”
„ Gdybyś miał umrzeć… Co byś chciał przed tym zrobić?” Spuściłem głowę.
„ Nie martw się, przyrzekam Ci, że nie umrę pierwszy.” Złapał za moją rękę i złożył na niej swoje usta.
„ Pierwszy też nie chcę umrzeć.” Rozklejałem się. Nie wiem czemu, tak jakoś. Bałem się.
„ Znikniemy z tego świata w tym samym czasie.” Uśmiechnął się. „ Co bym zrobił? Podszedł bym do Ciebie, złapał za obie ręce.” Chwycił też drugą dłoń i patrzył mi w oczy. „ O, tak jak teraz, powiedziałbym Ci, że bardzo Cię kocham i że nie chciałbym, abyś zmarnował swoje życie na rozżalaniu się nad sobą.” Podniósł głowę i spojrzał się na niebo. „ Co nie znaczy, że masz zapomnieć o mnie od razu po mojej śmierci.” Zaśmiał się. Pokręciłem głową. Spojrzał się na mnie. „ Co nie znaczy też, że masz znaleźć sobie kogoś innego.” Pochylił się nad moim uchem i szepnął. „ Ty już na zawsze jesteś tylko mój.” Uśmiechnąłem się, gdy się odsunął.
„ Tylko tyle?” Zapytałem się, gdy patrzył we mnie na obrazek. Pokręcił głową.
„ Spojrzałbym na Ciebie z tęsknotą, że nie będę mieć Cię ze sobą, tam.” Pokazał palcem na niebo. Było czyste, niebieskie z białymi smugami. Nagle pocałował mnie delikatnie, lecz wlewając w to mnóstwo uczucia. „ I właśnie tak bym Ciebie pocałował.” Zachichotałem z przypływu emocji. Czułem jak moja twarz jest gorąca. Musiała być czerwona.
„ A coś z takich innych rzeczy?” Zapytałem się, gdy ponownie ruszyliśmy. „ No wiesz, zrobienie czegoś, zjedzenie, zwiedzenie?” Uśmiechnął się.
„ Zjadłbym pucharek lodów.” Zaśmiał się. Uśmiechnąłem się i zacząłem śmiać się ironicznie. „ Nie śmiej się, mówię w pół poważnie.” Mocniej złapałem jego rękę i spojrzałem na niego. Robił taką dziwną minę. Wyjąłem telefon i zrobiłem mu zdjęcie.
„ Co?” Zapytał się, gdy oglądałem zdjęcie. „ Pokaż.” Przybliżył twarz do mojego telefonu. „ Ja robiłem taką minę?!” Zaśmiał się, gdy pokiwałem głową. Nie mogłem nasłuchać się jego głosu. Bałem się, że mogę go stracić. Nawet zaraz. „ Chodź, zróbmy sobie wspólne zdjęcie.” Zaproponował i wyjął telefon. Przybliżył swoją twarz do mojej. Ja niczego nie świadomy, uśmiechnąłem się słodko, gdy ten przystawił swoje usta do moich. Zdziwiony patrzyłem się jak jego oczy spoglądają na mnie. Zamknąłem je powoli i tylko słyszałem dźwięk aparatu. Po chwili poczułem jak odsuwa się. Otworzyłem oczy.
„ Co to miało być?” Zapytałem się z uśmiechem.
„ Zdjęcie.” Uśmiechnął się i podał mi swój telefon. „ Patrz jak ładnie wyszliśmy.” Złapał za moją rękę, gdy mieliśmy przechodzić przez pasy.
„ Nie jestem małym dzieckiem.” Popatrzyłem się na niego.
„ Ale jesteś moim chłopakiem.” Pokazał mi język. Zdjęcie było naprawdę ładne. Słodko razem wyglądaliśmy. Wyjąłem jakoś swój telefon z kieszeni.
„ Zróbmy sobie jeszcze…” Poczułem jak telefon mi się wyślizguje. Po chwili usłyszałem jak spadł na jezdnię.
„ Idź, ja go wezmę.” Puścił mnie i lekko popchnął do przodu. Chwycił mój telefon i już chciał się podnosić z klęczek, kiedy coś go popchnęło. Samochód, który nadjeżdżał z prawej strony go potrącił. Chwyciłem wolną ręką za usta. Kierowca tylko wyszedł z auta i gdzieś uciekł. Podbiegłem do Chanyeola.
„ Chanyeol! Chan…” Łzy płynęły mi z oczu niemiłosiernie.
„ Kocham Cię, Baek…” Powiedział i chwycił mnie za rękę. Łzy jeszcze mocniej mi spływały.
„ Nie… Niech ktoś zadzwoni po pogotowie!” Krzyknąłem rozglądając się. Gdy znów odwróciłem się w stronę mojego chłopaka, usłyszałem jak karetka nadjeżdża. Widziałem jak rusza ustami. Przybliżyłem się do niego.
„ Pamiętaj co Ci mówiłem.” Uśmiechnął się delikatnie. Widziałem jak krew spływa mu z głowy, torsu, szyi… „ Nie zapomnij o mnie.” Szepnął po czym delikatnie mnie pocałował. Po chwili ktoś zaczął mnie odsuwać od niego. Krzyczałem, lecz mówili mi, że muszą go zawieźć do szpitala. Pojechałem razem z nimi.

***

Pamiętam jeszcze, jakby to było dziś, jak lekarz powiedział mi… „Nie dało się go uratować, umarł jak przywieźliśmy go do szpitala, przykro mi.” Pamiętam jak wydarłem się na niego, że wcale nie jest mu przykro. To było tak, jakbyś ty wiedział o tym, że coś może się stać. Gdybyś wiedział o wszystkim. Gdyby to już się kiedyś wydarzyło… Teraz, dwa lata po twojej śmierci, idę do tej kawiarni, gdzie mieliśmy wtedy pójść… Kupuję dwa pucharki lodów i idę na twój grób. Jeden stawiam obok twojego zdjęcia, a drugi zjadam stojąc tam i płacząc. Zawsze, następnego dnia, gdy wracam tam, pucharek dalej stoi, lecz nie ma lodów. Wiem, że to pewnie jakiś bezdomny lub jakieś zwierzę, lecz wolę myśleć, że to ty… Że słuchasz jak opowiadam Ci o wszystkim, jak dalej śmieję się przez łzy z twojego zdjęcia… Jak cieszę się z tego ostatniego pocałunku… Jak bardzo mi Ciebie brakuje, jak wracam do domu, gdzie Kai i Sehun nie umieją mnie często uspokoić… Jak nie mogę się doczekać, żeby do Ciebie dołączyć… Kocham Cię, Chanyeol.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz