Tytuł : Twój uśmiech
Bohaterowie : Exo - Baekhyun, Chanyeol ; Sehun, Kai ;
Gatunek : angst
Długość : 1886 słów
Ostrzeżenia : Brak
A/N : Po długiej przerwie dodaję to :D Nie wiem kiedy skończę tamto, ale coś mi się wydaję, że nie za wcześnie... Wolę pisać takie ficki . _ . Sorry...
Bohaterowie : Exo - Baekhyun, Chanyeol ; Sehun, Kai ;
Gatunek : angst
Długość : 1886 słów
Ostrzeżenia : Brak
A/N : Po długiej przerwie dodaję to :D Nie wiem kiedy skończę tamto, ale coś mi się wydaję, że nie za wcześnie... Wolę pisać takie ficki . _ . Sorry...
Baekhyun POV:
Stałem w kuchni, patrząc na
zawartość lodówki. Nagle czyjeś ręce oplotły moją talię. Zaspany, z pół
otwartymi oczami spojrzałem do tyłu. Zobaczyłem uśmiechniętego Chanyeola.
Mruknąłem cicho do niego.
„Wszystkiego Najlepszego z
okazji rocznicy” Zaśmiał się patrząc mi w oczy, po czym musnął mój policzek.
„To dziś już minął rok?” Odwróciłem
się w stronę swojego chłopaka, by zobaczyć jak kiwa głową i ręką zamyka
lodówkę. „Ej… Głodny jestem!” Zrobiłem naburmuszoną minę, a za chwilę poczułem
jego usta na swoich własnych. Zamknąłem oczy i zarzuciłem ręce na jego szyję.
Mruknąłem w geście zadowolenia, wplątałem swoje palce w jego włosy. Czułem jak
głaska mnie po plecach, a potem jak gdyby nigdy nic, odsuwa swoją twarz od
mojej. On się uśmiechał, ale ja nie miałem takiego dobrego humoru. Jęknąłem z
oburzenia, patrząc mu prosto w oczy. Zaśmiał się i chwycił mnie za dłoń. Zaczął gdzieś prowadzić. Zapewne do pokoju. ‘Tak,
zgadłem’ – pomyślałem, gdy otworzył drzwi. Odwrócił się w moją stronę.
„Ubierz się w coś ładnego.”
Uśmiechnął się szeroko, gdy to powiedział.
„ A co, ja baba, że mam się
ładnie ubrać?” Puściłem jego rękę. „ Ja we wszystkim ładnie wyglądam.” Dodałem
ciszej.
„ Nie jesteś kobietą, ale
wypadałoby ładnie się ubrać, jeżeli mamy gdzieś iść.” Uśmiechnął się i podszedł
jeszcze bliżej. Zrobiło mi się gorąco. Spuściłem głowę
i poszedłem usiąść na łóżku.
„ Kto powiedział, że gdzieś
idziemy?” Spytałem nie podnosząc głowy. „ Ja nie chcę nigdzie iść. Chcę
spokojnie zjeść w domu śniadanie…” Spojrzałem na niego „ Z tobą.” Dokończyłem i
patrzyłem jak Chanyeol zaczyna się śmiać. Nie wiedziałem, o co mu chodzi.
„ Słodziaku, ubierz się. Potem
zjesz.” Powiedział i wyszedł z pokoju. Posiedziałem tak chwilę. Dalej byłem
oburzony, że śmiał się ze mnie! Z naburmuszoną miną wstałem, wyjąłem z szafy
czarną bluzkę z niebieskie paski i białe rurki, – a jak! – A potem udałem się
do łazienki.
Chanyeol POV:
Usłyszałem jak Baekhyun zaczął
brać prysznic. Zacząłem myśleć, jak krople ciepłej wody spływają po jego nagim ciele,
jak wmasowuje szampon w swoje ciemne włosy. Poczułem smród spalenizny.
Spojrzałem na patelnię z uśmiechem. Jedzenie na niej się, prawie że paliło się.
„Waah!” Krzyknąłem i uśmiech zniknął mi z twarzy. Zacząłem mieszać pałeczkami.
Pomogło!
„Co się stało?” Wyjrzał przez
drzwi. On zawsze wie, w jaki moment wyskoczyć!
Spojrzałem na niego.
„ Nic kotek, idź dalej się
myć” Uśmiechnąłem się szeroko.
„Ale wiesz, że ja chcę zjeść
coś jadalnego?” Zapytał się wychodząc z łazienki. Był cały nagi! Ani ręcznika,
ani nic! Widziałem jak krople spływały po jego twarzy, szyi, torsie, niżej…
Zarumieniony lustrowałem go. „Chanyeol” Wyrwał mnie z zamyślenia. Spojrzałem na
jego twarz. Pokazywał coś za mną. Odwróciłem się. Znów to samo! Ponownie
mieszając jedzenie, słyszałem śmiech Baekhyuna. Odwróciłem twarz w jego stronę
i obrzuciłem go pełnym wściekłości spojrzeniem. Ten tylko przygryzł wargę i
ruszył z powrotem do łazienki. Nadal miałem rumieńce na policzkach. Zająłem się
jedzeniem. Po nałożeniu porcji na talerze, usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi.
Spojrzałem w stronę Baekhyuna. Patrzył na mnie, jakby mnie nie znał.
„ Słońce, pamiętasz mnie jeszcze?”
Zaśmiałem się.
„ Wiesz, mózg człowieka ma
swoje limity” Wzruszył ramionami i zbliżał się do mnie.
„ Ty chyba sobie żartujesz.”
Prychnąłem. Pokręcił głową. „ No, ale…” Podszedłem do niego i puknąłem pary
razy w jego głowę. „ Już pamiętasz?” Zapytałem, chcąc być przy tym jak
najbardziej poważnym.
„ Wiesz, takiego upierdliwego
faceta nie da się zapomnieć.” Odpowiedział z obojętnością i usiadł przy stole.
„ Czuję się oburzony!”
Powiedziałem w jego stronę.
„ Fajnie, a teraz daj jeść.
Głodny jestem~” Wystawił rączki. Podszedłem do stołu, położyłem na nim dłonie i
pokręciłem głową. Ciemnowłosy niechętnie wstał i złożył krótki pocałunek na
moich ustach.
„ Dam małą porcję” Złożył
drugi. „Druga mała porcja” Uśmiechnąłem się, gdy zabawnie zmrużył oczy i zaczął
składać krótkie całusy.
„ A teraz ile?” Zapytał się
siadając.
„ Dziesięć małych porcji”
Podszedłem do blatu.
„ To złóż to w jedną większą”
Powiedział przeciągle, a ja w tym czasie zaniosłem na stół dwa talarze z
jedzeniem. „ Jesteś okropny.” Zmrużył oczy, po czym chwycił jedzenie w pałeczki
i włożył do ust.
„ I za to mnie kochasz.”
Powiedziałem pochylając się nad nim i delikatnie go pocałowałem. Po tym sam
usiadłem i zacząłem jeść. Spożywaliśmy w milczeniu, tak jak zawsze.
Po skończeniu Baek dalej
siedział, a ja zacząłem zmywać naczynia. „A gdzie chcesz mnie zabrać?” Zapytał
dosłownie podskakując na krześle. Wstrzymałem dalsze mycie i spojrzałem na
niego.
„ Chciałem, abyś to ty wybrał
miejsce.” Obdarzyłem go moim najsłodszym uśmiechem.
„ O, to może na lody!” Wstał z
krzesła i podskakiwał w miejscu. Pokiwałem głową. „ I do wesołego miasteczka!”
Uwielbiam jak robi aegyo!
„ Dobrze, mój króliczku.”
Zaśmiałem się i wróciłem do mycia naczyń. Słyszałem cichy okrzyk szczęścia
dobiegający z jego ust. Uśmiechnąłem się do siebie.
„ Za co najbardziej mnie
kochasz?” Zapytałem wycierając już ręce po skończeniu zmywania.
„ Huh, co to za pytanie?”
Uśmiechnął się znad kanapy. Podszedłem do niego rzucając ręcznik za siebie.
„ Ot tak sobie pytanie
zadałem. Co we mnie kochasz?” Usiadłem obok niego.
„ No wiesz, wszystko.”
Uśmiechnął się i położył głowę na moich kolanach.
„ Ale tak dokładniej.”
Zacząłem przeczesywać palcami jego cudowne włosy.
„ A ty, co we mnie kochasz?”
Uśmiechnął się łobuzersko.
„ Ja się pierwszy spytałem.”
Przygryzłem lekko dolną wargę.
„ Ech… Kocham w Tobie… Twoje
śliczne oczy, słodki nosek, puszyste włosy. Kocham twój charakter, twoją miłość
do mnie, samą obecność…” Uśmiechnąłem się szeroko.” Twoje pocałunki, miny… Twój
boski uśmiech.” Wstał i złożył na moich ustach soczysty pocałunek. Jęknąłem
cicho, gdy przegryzł moją wargę. „ A ty, we mnie?” Spytał, gdy się oderwał.
„ Twoje wnętrze. Masz cudowny
charakter, a o wyglądzie to już nawet wspominać nie muszę.” Przyciągnąłem go
delikatnie do siebie i lekko pocałowałem.
„ Chodź, lody czekają!”
Powiedział entuzjastycznie, wstał i udał się na korytarz.
„ A gdybym odszedł, za czym
byś najbardziej tęsknił?” Zapytałem się idąc za min. Zaczął chichotać.
Baekhyun POV:
Jego pytanie mnie
rozśmieszyło. „A gdybyś odszedł? A masz zamiar gdzieś iść?” Uśmiechnąłem się
szeroko zakładając jednego buta.
„ Nie, ale gdybym miał, za
czym byś tęsknił?” Podszedł do mnie i zaczął zakładać buty.
„ Czego?” Zapytałem niepewnie
Nie wiedziałem co mu powiedzieć.” Emm… Twojej bliskości, tego że Cię nie ma
przy mnie.” Uśmiechnąłem się lekko.
„ Naprawdę ?” Zdjął kurtkę z
wieszaka. „ Nic więcej?”
„ Więcej? Twojej buźki!”
Zaśmiałem się zakładając kurtkę. „ Masz za słodką twarzyczkę, aby za nią nie
tęsknić.”
„ I kto to mówi.” Zaśmialiśmy
się i wyszliśmy.
„ Gdyby miało Cię już nie być,
co byś zrobił przed tym?” Zapytałem się znienacka. Miałem złe przeczucia.
„ Co…” Spojrzał na mnie. „
Gdyby miało mnie nie być?”
„ Gdybyś miał umrzeć… Co byś
chciał przed tym zrobić?” Spuściłem głowę.
„ Nie martw się, przyrzekam
Ci, że nie umrę pierwszy.” Złapał za moją rękę i złożył na niej swoje usta.
„ Pierwszy też nie chcę
umrzeć.” Rozklejałem się. Nie wiem czemu, tak jakoś. Bałem się.
„ Znikniemy z tego świata w
tym samym czasie.” Uśmiechnął się. „ Co bym zrobił? Podszedł bym do Ciebie,
złapał za obie ręce.” Chwycił też drugą dłoń i patrzył mi w oczy. „ O, tak jak
teraz, powiedziałbym Ci, że bardzo Cię kocham i że nie chciałbym, abyś
zmarnował swoje życie na rozżalaniu się nad sobą.” Podniósł głowę i spojrzał
się na niebo. „ Co nie znaczy, że masz zapomnieć o mnie od razu po mojej
śmierci.” Zaśmiał się. Pokręciłem głową. Spojrzał się na mnie. „ Co nie znaczy
też, że masz znaleźć sobie kogoś innego.” Pochylił się nad moim uchem i
szepnął. „ Ty już na zawsze jesteś tylko mój.” Uśmiechnąłem się, gdy się
odsunął.
„ Tylko tyle?” Zapytałem się,
gdy patrzył we mnie na obrazek. Pokręcił głową.
„ Spojrzałbym na Ciebie z
tęsknotą, że nie będę mieć Cię ze sobą, tam.” Pokazał palcem na niebo. Było
czyste, niebieskie z białymi smugami. Nagle pocałował mnie delikatnie, lecz
wlewając w to mnóstwo uczucia. „ I właśnie tak bym Ciebie pocałował.”
Zachichotałem z przypływu emocji. Czułem jak moja twarz jest gorąca. Musiała
być czerwona.
„ A coś z takich innych
rzeczy?” Zapytałem się, gdy ponownie ruszyliśmy. „ No wiesz, zrobienie czegoś,
zjedzenie, zwiedzenie?” Uśmiechnął się.
„ Zjadłbym pucharek lodów.”
Zaśmiał się. Uśmiechnąłem się i zacząłem śmiać się ironicznie. „ Nie śmiej się,
mówię w pół poważnie.” Mocniej złapałem jego rękę i spojrzałem na niego. Robił
taką dziwną minę. Wyjąłem telefon i zrobiłem mu zdjęcie.
„ Co?” Zapytał się, gdy
oglądałem zdjęcie. „ Pokaż.” Przybliżył twarz do mojego telefonu. „ Ja robiłem
taką minę?!” Zaśmiał się, gdy pokiwałem głową. Nie mogłem nasłuchać się jego
głosu. Bałem się, że mogę go stracić. Nawet zaraz. „ Chodź, zróbmy sobie
wspólne zdjęcie.” Zaproponował i wyjął telefon. Przybliżył swoją twarz do
mojej. Ja niczego nie świadomy, uśmiechnąłem się słodko, gdy ten przystawił
swoje usta do moich. Zdziwiony patrzyłem się jak jego oczy spoglądają na mnie.
Zamknąłem je powoli i tylko słyszałem dźwięk aparatu. Po chwili poczułem jak
odsuwa się. Otworzyłem oczy.
„ Co to miało być?” Zapytałem
się z uśmiechem.
„ Zdjęcie.” Uśmiechnął się i
podał mi swój telefon. „ Patrz jak ładnie wyszliśmy.” Złapał za moją rękę, gdy
mieliśmy przechodzić przez pasy.
„ Nie jestem małym dzieckiem.”
Popatrzyłem się na niego.
„ Ale jesteś moim chłopakiem.”
Pokazał mi język. Zdjęcie było naprawdę ładne. Słodko razem wyglądaliśmy.
Wyjąłem jakoś swój telefon z kieszeni.
„ Zróbmy sobie jeszcze…”
Poczułem jak telefon mi się wyślizguje. Po chwili usłyszałem jak spadł na
jezdnię.
„ Idź, ja go wezmę.” Puścił
mnie i lekko popchnął do przodu. Chwycił mój telefon i już chciał się podnosić
z klęczek, kiedy coś go popchnęło. Samochód, który nadjeżdżał z prawej strony
go potrącił. Chwyciłem wolną ręką za usta. Kierowca tylko wyszedł z auta i
gdzieś uciekł. Podbiegłem do Chanyeola.
„ Chanyeol! Chan…” Łzy płynęły
mi z oczu niemiłosiernie.
„ Kocham Cię, Baek…”
Powiedział i chwycił mnie za rękę. Łzy jeszcze mocniej mi spływały.
„ Nie… Niech ktoś zadzwoni po
pogotowie!” Krzyknąłem rozglądając się. Gdy znów odwróciłem się w stronę mojego
chłopaka, usłyszałem jak karetka nadjeżdża. Widziałem jak rusza ustami.
Przybliżyłem się do niego.
„
Pamiętaj co Ci mówiłem.” Uśmiechnął się delikatnie. Widziałem jak krew spływa
mu z głowy, torsu, szyi… „ Nie zapomnij o mnie.” Szepnął po czym delikatnie
mnie pocałował. Po chwili ktoś zaczął mnie odsuwać od niego. Krzyczałem, lecz
mówili mi, że muszą go zawieźć do szpitala. Pojechałem razem z nimi.
***
Pamiętam jeszcze, jakby to
było dziś, jak lekarz powiedział mi… „Nie dało się go uratować, umarł jak
przywieźliśmy go do szpitala, przykro mi.” Pamiętam jak wydarłem się na niego,
że wcale nie jest mu przykro. To było tak, jakbyś ty wiedział o tym, że coś
może się stać. Gdybyś wiedział o wszystkim. Gdyby to już się kiedyś wydarzyło…
Teraz, dwa lata po twojej śmierci, idę do tej kawiarni, gdzie mieliśmy wtedy
pójść… Kupuję dwa pucharki lodów i idę na twój grób. Jeden stawiam obok twojego
zdjęcia, a drugi zjadam stojąc tam i płacząc. Zawsze, następnego dnia, gdy
wracam tam, pucharek dalej stoi, lecz nie ma lodów. Wiem, że to pewnie jakiś
bezdomny lub jakieś zwierzę, lecz wolę myśleć, że to ty… Że słuchasz jak
opowiadam Ci o wszystkim, jak dalej śmieję się przez łzy z twojego zdjęcia… Jak
cieszę się z tego ostatniego pocałunku… Jak bardzo mi Ciebie brakuje, jak
wracam do domu, gdzie Kai i Sehun nie umieją mnie często uspokoić… Jak nie mogę
się doczekać, żeby do Ciebie dołączyć… Kocham Cię, Chanyeol.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz