wtorek, 6 sierpnia 2013

Życie to niespodzianka 1/?


Tytuł : "Życie to niespodzianka" część SeKai
Bohaterowie : EXO - Luhan; Sehun, Kai; Lay, Xiumin;
Gatunek : fluff, angst,
Długość: ok. 1870 słów
Ostrzeżenia : Brak
A/N : Wracam po długim czasie z jednym ze swoich nowych FF :3 Pierwszy rozdział, krótki, wiem .__. Mam nadzieję, że się spodoba! ^w^
Enjoy!


- Mamo, czy nie uważasz, że Luhan powinien już mieć dziewczynę? – Ta dziewczyna działała mi na nerwy.
- No może i powinien. Coś się na to zaradzi, zobaczysz – No i jeszcze ona się na to zgadza! Ugh!
A! Może zacznijmy od początku. Jestem Luhan, urodziłem się w Chinach. Ojciec odszedł od rodziny, gdy miałem parę lat. Moja mama jakoś sobie radziła, nie było raczej problemów. Staraliśmy się, by nic nam nie brakowało. Jednak ja miałem swój jeden, największy problem. Była nim moja młodsza siostra. Ugh! A wszystko skumulowało się, gdy miałem 19 lat.
- Mamo, zrób z nią coś! Chce mnie wyrzucić z domu! – jęknąłem. Moja mama była bardzo cudowna. Próbowała zapewnić nam dobre warunki, ale skupiała się na Mei, a o mnie zapominała.
Miałem pracę. Pracowałem w barze jako kelner. Odciążałem mamę, samemu o siebie dbając. Dużo zarabiać nie mogłem – pracowałem tylko po szkole i w weekendy. Ale jednak wystarczało mi. Resztę, co zostało, oddawałem na dom.
- Nie złość się na nią. Ma trochę racji. Jesteś już dorosły, nie powinieneś iść już na swoje ? – Spojrzała na mnie z uśmiechem.
- I ty się jeszcze na to zgadzasz? Mieszkanie to duże koszty. Niby skąd byśmy tyle wzięli? – spytałem wzdychając i opadłem na krzesło.
- Pracujesz, to zarobisz. Całe życie na utrzymaniu matki nie będziesz siedzieć. – Mei weszła do kuchni i oparła się o drzwi. Szyderczo się do mnie uśmiechnęła, a potem z udawanym, przymilnym uśmiechem, odwróciła się do mamy.
- A ty się nie odzywaj! Jak znajdziesz mi lepszą pracę i tanie mieszkanie, to dopiero pogadamy! – warknąłem i podniosłem się patrząc matce prosto w oczy. – Ja jeszcze chodzę do szkoły.
- A co to zmienia ? Wyprowadzisz się gdzieś za miasto i będziesz dojeżdżać na rowerze. – zaśmiała się, na co syknąłem.
- Mówiłem żebyś się zamknęła! – krzyknąłem, na co obie podskoczyły. Rzadko podnosiłem głos. Byłem spokojnym chłopakiem, dobrze się uczyłem, miałem pracę! Normalnie raj! No, prawie. Nie miałem kochającej dziewczyny, ale tego do życia mi nie było trzeba. Dziwne, nie ? Wystarczała mi moja strasznie denerwująca siostra. – Przepraszam. – Spuściłem głowę – Pójdę do siebie się pouczyć- szepnąłem i odszedłem do pokoju. Usiadłem na łóżku i ukryłem twarz w dłoniach. Zastanawiałem się, czy naprawdę muszę się wyprowadzić. Szkołę kończyłem za niecałe 2 miesiące. Może od razu po niej się wyniosę z domu. Miałem mętlik w głowie, a nie miałem z kim o tym pogadać. Miałem obecnie jednego przyjaciela, który znajdował się w Chinach, ale jego nie chciałem zamęczać swoimi problemami. Miał wiele swoich.
Położyłem się na miękkiej pościeli i skuliłem się, zamykając oczy.  Po chwili usnąłem.
Obudziłem się okryty cieplutkim kocem, a przy łóżku, na regale, leżała mała karteczka. Wytężyłem wzrok, ze względu na mrok za oknem. Podniosłem się i złapałem papier. Pisało na nim, że mama wyszła do znajomej i wróci późno. Uśmiechnąłem się, że wreszcie się odpręża, a nie wciąż siedzi w domu.
Wstałem powoli i udałem się do kuchni. Tam zastałem kolejną kartkę. "Jestem u znajomej, Mama powiedziała, żebyś sobie coś ugotował i posprzątał u mnie. Zaraz wrócę." Jej krzywe pismo wszędzie rozpoznam. Ona wychodzi do koleżanki, a ja mam odwalać za nią robotę... I niewdzięcznica wyrzuca mnie z domu. Ugh, co za dziecko!
Poszedłem do salonu i włączyłem jakiś program, kiedy zadzwonił telefon. Xiu. Szybko odebrałem i z uśmiechem słuchałem, jak za niedługo wraca.
Następnego dnia poszedłem do szkoły, lecz Xiu dalej nie było. Mówił, że będzie. Cóż, cudem przesiedziałem na lekcjach i od razu po nich, popędziłem do pracy. W barze nikogo nie było. Ot, zwykły dzień.
W sobotę, gdy wszedłem do baru, zastałem tam Xiumina, który pił już jakiegoś drinka. Przysiadłem się do niego.- Hej, jak na wakacjach ? - spytałem, uśmiechając się delikatnie.
- Dobrze. Poznałem tam pewnego chłopaka i spotkałem Baeka! - Ucieszył się, prawie wylewając napój z kieliszka. Xiu był moim najlepszym przyjacielem, z klasy. Baek był moim najlepszym przyjacielem z Korei. - Podobnież znów mają ciche dni z Chanem. - zaśmialiśmy się.
- Może w końcu któremuś trafi do głowy, że muszą być razem. - Upiłem łyk soku, który mi podano. Chan był moim znajomym i najlepszym przyjacielem Baekhyuna. Sok zaś dostawałem zawsze na początek pracy.
- Podobnież ma jakiegoś znajomego, z którym chce Cię poznać. - Mrugnął go mnie. Tak, oni mi robią za swatkę. I teraz rozwiązała się, jakaś strasznie trudna zagadka. Nie miałem dziewczyny, bo mnie nie interesowały. Wolałem chłopaków, lecz jego brak mi nie doskwierał.
- Zapewne znowu poznają mnie z jakimś sztywniakiem i będę musiał wytrzymać jego nudne wykłady. A po spotkaniu zacznie ślinić się do jakiegoś innego chłopaka. Mogliby chociaż znaleźć mi kogoś normalniejszego. - prychnąłem i dopijając napój, wstałem.
- Już będziesz się zabierał do pracy ? - spytał.
- Nom, kiedyś trzeba - westchnąłem - Może na wakacje się do nich wybiorę. - mruknąłem i założyłem fartuch.
- Na pewno się ucieszą - Uśmiechnął się i wstał - To ja już pójdę - położył mi dłoń na ramieniu. - Do jutra. - I poszedł.
Poszedłem na zaplecze, podpisałem się w zeszycie, wziąłem notes i wyszedłem. Stanąłem przy blacie i obserwowałem barmana. Nagle do budynku wszedł jakiś chłopak. Usiadł przy stoliku i oglądał coś w telefonie. Podszedłem do niego.
- Podać coś ? - spytałem. Spojrzał na mnie pytająco. Powtórzyłem.
- Przepraszam, nie rozumiem. - powiedział po koreańsku. 'Jak się jest w innym kraju, to powinno się znać trochę języka' pomyślałem.
- Podać coś ? -  spytałem, tym razem też po koreańsku.
- Ah, tak. - Uśmiechnął się. - Może "Blue Shark"* - Spojrzał na kartę. Kiwnąłem głową i podszedłem do baru. Położyłem na nim karteczkę, a Lay - barman - od razu ją wziął.  Jeszcze raz spojrzałem na tego chłopaka. Uśmiechał się do telefonu. Miał naprawdę ładny uśmiech. Taki, jaki miałby mój wymarzony facet. Odwróciłem się, zabrałem drinka i ruszyłem do chłopaka. Położyłem mu na stoliku kieliszek i odszedłem.
Nie miałem pojęcia po co komu w barze kelner, ale nie narzekałem. Miałem mało pracy, bo ludzie zazwyczaj zamawiali u barmana. Nie wpływało to wcale na moją pensje. Kelner, to był ot, taki wymysł szefa.
- Daj mu paragon, bo zaraz wyjdzie bez płacenia. - Spojrzałem na Laya. Kiwnąłem głową i poszedłem.
- Proszę, paragon - powiedziałem, a ten spojrzał na mnie, a potem zdziwiony na drinka. Zapewne był tak zapatrzony w telefon, że nie zauważył jak mu go podałem. Uśmiechnął się.
- Czekam na kogoś. Mógłbym zapłacić później ? - spytał kładąc dłoń na mojej, leżącej właśnie na stoliku. Teraz jak o tym myślę, to gdybym nie był 'starym' sobą, czułbym jakieś motylki, czy coś. Jego uśmiech działał na mnie onieśmielająco. Jednak wtedy nie czułem nic. Położył rękę na mojej, co wcale nie musiało oznaczać flirtu. Czekał na kogoś - przyjaciela, dziewczynę. Pokiwałem głową i odszedłem.
- No to gdzie ta kasa ? - spytał barman.
- Mówisz jak złodziej - zaśmiałem się, gdy spojrzał na mnie morderczym wzrokiem - Powiedział, że czeka na kogoś.
- Obserwuj go - Zmrużył oczy, na co mruknąłem niezadowolony. Odwróciłem się. Do budynku wchodził wysoki, przystojny i dobrze opalony brunet. Oh, gdybym mógł wybierać, wybrałbym go na mój ideał. Uśmiechnął się szelmowsko w moją stronę, na co się zarumieniłem. Boże, on był boski!
Usiadł obok tego chłopaka. Posłał mu uroczy uśmiech i pocałował go. W jednej chwili się cieszyłem, ale było mi też smutno. Dowiedziałem się, że też lubi chłopaków! I że jest zajęty. No cóż, świat mi by się na tym jednym chłopaku nie zawalił. Podszedłem do nich. Trzymali się za ręce, na stole. Wyglądali na naprawdę zakochanych.
- Poproszę to samo - powiedział po chińsku, nie odrywając wzroku od blondyna. Kiwnąłem głową, złożyłem zamówienie, podałem kieliszek z drinkiem i usiadłem przy barze.
- Życie jest niesprawiedliwe. - szepnąłem. Lay odwrócił się w moją stronę.
- Nie strasz mi klientów tą smętną miną - Podniosłem głowę - Uśmiechnij się. - Podniósł mi kąciki ust. - Życie jest pełne niespodzianek! Może to dziś odkryjesz swoją prawdziwą miłość! - Uśmiechnął się szeroko puszczając moją twarz.
- Z tobą ? - spytałem delikatnie się uśmiechając.
- Może, jakbyś ładnie poprosił. - Zaczął poruszać brwiami. Zaśmiałem się.
- Może w innym świecie - Opuściłem głowę na blat.
- Odrzucasz mnie ? - Udawał oburzenie.
- No chyba ty mnie. - prychnąłem. Pokręcił głową. - A umówisz się ze mną ? - Szybko podniosłem głowę wpatrując się w niego. Zrobił wielkie oczy, po czym się zaśmiał.
- Rzeczywiście, masz racje. W innym świecie. - Mrugnął i wrócił do czyszczenia kieliszków.
Mało dziś było klientów, jak na sobotę. Odwróciłem się w stronę tej pary chłopaków. Może nie zaczęło mnie to brzydzić, co w jakiś sposób mnie odpychało. Obaj byli przystojni... Jeden bardzo, drugi ledwo, ale byli! O sam związek też nie chodziło. Ironia losu.
Brunet spojrzał na mnie, po czym przywołał ruchem ręki. Niechętnie wstałem z krzesła i podszedłem do nich.
- Ile mam zapłacić ? - spytał. Miał bardzo ładny głos. Czułem jakbym się zakochał. Pokiwałem głową, kiedy złapał mnie za nadgarstek.
- Ah tak, przepraszam. Już podaję rachunek. - Szybko odszedłem od nich, czując jak policzki zachodzą mi różem. Zabrałem kwitek z blatu i ruszyłem do stolika.  Byłem przerażony. Bałem się, że ten chłopak może wyjść i go już więcej nie zobaczę.
- Sehun, wyjdź wcześniej, ja zapłacę. - powiedział do siedzącego obok chłopaka.
- Jak tam chcesz. Będę czekać na zewnątrz. - Pocałował go w policzek, a odchodząc widziałem jak na mnie spojrzał.
- Proszę, to jest mój numer. Jak będziesz chciał się spotkać, dzwoń. - mruknął i wstał, zostawiając na stole kartkę i pieniądze.
- Ale ty... - Zdążyłem tylko wydusić i poczułem coś na swoim policzku. Dopiero gdy wyszedł, zrozumiałem, że były to jego usta.
- No widzę, że wpadłeś komuś w oko - zaśmiał się Lay. Dopiero teraz zauważyłem, że powoli trzeba zamykać bar.
- On ma chłopaka - spojrzałem na niego, zdejmując fartuch. Musiałem obsłużyć tylko jeden stolik, albo tylko na nim się skupiłem, a już śmierdział alkoholem. Jeszcze był koloru ohydnej zieleni. - A w ogóle nie wiem jak ma na imię - szepnąłem widząc jego minę.
- To nie znaczy, że nie wpadłeś mu w oko, przystojniaku! - zaśmiał się głośno i wszedł na zaplecze. Nagle usłyszałem jak ktoś wchodzi.
- Zamknięte - Ledwo wydusiłem, gdy zobaczyłem kto wszedł. - Xiu, co ty tu robisz ?
- Przyszedłem się zobaczyć z przyjacielem. - krzyknął i podszedł do mnie. - Kocham Cię Lu, wiesz ? - Zahikał parę razy, na co się uśmiechnąłem
- Upiłeś się... - westchnąłem - Ile jeszcze wypiłeś ? - spytałem przytrzymując go.
- Może 2 - Pokazał na palcach. - Może więcej. - Uśmiechnął się i chuchnął mi w twarz. - Ładnie pachnie, prawda ?
- Dam mu soku, a ty się ubierz - Usłyszałem za sobą.
- Dzięki. - odpowiedziałem i posadziłem Xiumina za barem.
- Kocham Cię, Lay. - Usłyszałem stojąc przy drzwiach, na co się momentalnie zatrzymałem.
- Tak, ja Ciebie też. - Podał mu szklankę.
- Chociaż jeden to odwzajemnia. - zaśmiałem się i poszedłem się przebrać. Gdy wyszedłem, Xiu stał już na nogach, wyglądając dość trzeźwo.
- Zabiorę Cię do domu. Ale jak po drodze coś wywiniesz, to nie wiem co Ci zrobię! - ostrzegłem go i ruszyliśmy. Jak na jeden dzień już dużo się przytrafiło, jednak czułem, że to jeszcze nie koniec...
_______________________________
* Blue Shark - istnieje taki drink, sprawdzałam xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz