czwartek, 22 sierpnia 2013

TaoLator! :D

Tytuł: brak 
Bohaterowie : Wentylator, Tao (TaoLator); Kris, Lay; Chen;
Gatunek : a ja wiem o__o
Długość : ok. 1091 słów
Ostrzeżenia : Em... Łysy Tao i śmierć jednego z bohaterów xD
A/N Miało wyjść zupełnie inne i skupiać się na czymś innym, wyszło coś innego .__. Przepraszam za powtórzenia, błędy i przecinki, ale pisałam to późno (dokładnie przed chwilą) i jestem chora XD Super argument, nie ? xd Mam nadzieję, że się choć trochę spodoba xD Enjoy!
 
- Ktoś mi może powiedzieć, co on robi ? - Kris podszedł do drzwi najmłodszego.
- On tak od rana. Siedzi przy tym wiatraku i układa włosy. - westchnął Lay, podchodząc do starszego. Położył mu rękę na ramieniu. - Chodź, zostawmy go we własnym świecie. On już chyba nie funkcjonuje normalnie.
- Chyba masz racje. - Zamknął drzwi do pokoju Tao i ruszył za Yixingiem.
Każdy z członków Exo wiedział, że Tao jest osobą z rodzaju takich, co kochają samego siebie. To akurat wiedzieli. Nie wiedzieli jednak, że posunęło się to aż tak daleko!
- Wentylatorku, powiedz mi, czemu jest tak gorąco ? - spytał białego urządzenia, które jedynie kręciło swoją głowicą na boki. - Rozumiem, nie wiesz. - uśmiechnął się lubieżnie.
Dusza wentylatora jednak mu odpowiadała, - "To otwórz okna, debilu!" - lecz Tao tego nie usłyszał, dalej pozostając w ciemnym, jak d*pa murzyna, pokoju. Okien oczywiście też nie otworzył. Wyłączył urządzenie, rozbierając je wzrokiem. - A ja jednak wiem czemu tak gorąco. - Położył dłoń na obudowie. - Ja wiem, że ty też mnie pragniesz. - Polizał kratkę oddzielającą jego, od ostrzy. - Jesteś taki dobry, słodki. - Przejechał po niej palcami, czując jak się do niej przykleja. - Nawet się spociłeś. - Zapomniał jednak, lub może i pamiętał, że niedawno wylał na niego miód. 
Wentylator nie wytrzymał presji i włączył się, odpychając lekko chłopaka.
- Stawiasz się ? Lubię takie! - oblizał usta po czym zaczął obdarowywać przyciski pocałunkami. Można nazwać to molestowaniem, jednak kto by się tam słuchał jakiegoś wentylatora! Jednak dla Tao był on czymś ważnym! Ochładzał go, gdy ten się za bardzo podniecał swoim wyglądem przed lustrem. Pozwalał się dopieszczać. Nigdy by nie pozwolił go skrzywdzić, lecz jednak go nie kochał. On kochał jedynie swoje włosy, jak i to boskie odbicie w lustrze.
- Jesteś taki piękny - usłyszał szept w swojej głowie.
- Tak, wiem wiatraczku. Wiem to. Ty też jesteś niczego sobie. - Uśmiechnął się rozpinając koszulę swojej piżamki w pandzie.
- Ale zawsze mówiłeś, że nie jesteś przystojny! - kolejny szept w głowie.
- To tylko dlatego, żeby mi ciągle mówili, że jestem strasznie przystojny. Przecież to dla mnie te wszystkie fanki przychodzą na koncerty, nie dla nich. - odrzucił koszulę i przylgnął brzuchem do kratki.
- Ach, tak! Wentylatorku, dobrze! Tak, mocniej! - krzyczał i sapał, a wentylator jedynie westchnął, przyśpieszając obroty.
 Minęło parę godzin kiedy Tao, dalej siedząc we własnej piżamce zaczął myśleć. Tak, zaczął myśleć.
- Chyba wiem czemu nie mogę ułożyć swoich włosów! To na pewno przez to, że są za bardzo zajebiste! - pokiwał z uśmiechem głową i puścił pukiel swoich kłaków. Czupryna delikatnie opadła mu na twarz, przez to zupełnie nic nie widział. Wentylator, ze względu na straszną lubość do Tao, sam się przełączył na tryb wciągania. Włosy chłopaka szybko wsunęły się między ostrza i nagle ich nie było! Okazało się, że Tao nosił perukę! Czemu ?! Może wstydził się swoich prawdziwych, których i tak nie miał... Może codziennie golił sobie głowę... Zamiast pach, golił czubek łepetyny. Taki fetysz...
ZiTao pełen strachu, że przecież nie może tak wyjść na miasto po nowe włosie, zebrał leżące na biurku skrawki peruki, w jedno miejsce. Wyjął z szuflady kropelkę i obsmarował nią głowę. Złapał za perukę, a raczej to, co po niej zostało i nałożył to na głowę. A jak to w reklamie pokazali, co kropelka sklei, to nic nie odklei, nie ? Próbował zmienić układ włosia, lecz dalej pozostawał z kupce, na samym czubku. 
- Gege! - zawołał wybiegając z pokoju - Kris gege! - pobiegł z płaczem do starszego.
- Nie kupię ci nowego BOSZE! - krzyknął.
- Tak, wiem. Jestem zajefajny. - Uśmiechnął się wymownie i zrobił seksowną pozę. - Ale gege, to nie o to chodzi! Nie umiem ułożyć włosów!
- Ja tu żadnych nie widzę... - odpowiedział szczerze. Okazało się jednak, że przy sprincie Tao, wypadły mu wszystkie włosy. Jednak ta kropelka nie zadziałała...
- Ale... - popatrzył się załzawionymi oczami na lidera.
- Ja nie wiem coś ty robił z tym wiatrakiem, ale na dobre Ci to nie wyszło. I w ogóle co to za kratka na brzuchu ? - pokazał na niego ręką.
- T.. To wentylator, nie wiatrak! Sam jesteś wiatrak! - rzucił w niego spodniami. Tao nie nosił bielizny. Nie, nie nosił. Stał sobie teraz goły nawet się tym nie przejmując. Kris też najwyraźniej się tym nie przejął.
- Więc co robiłeś z nim i co to za krata ? - spytał patrząc na jego twarz.
- Ja... To jest tylko i wyłącznie moja i wentylatorka sprawa! - oburzył się zakładając ręce na siebie. - A krata... S.. Sama tak wyszła.- burknął podchodząc do chłopaka.
- I co ja mam ci poradzić na to bezwłosie ?
- Daj mi swoje! - Kris na to tylko uciekł do swojego pokoju i nie wychodził z niego do końca dnia.
Tak, tam każdy ma fetysz na temat włosów. Każdy.
Tao nagi spał sobie w nocy nawet nie odzywając się do wentylatora, który nawet nie zamierzał z nim gadać. Gdy obudził go pisk Krisa, szybko zerwał się ze spania i uciekł do łazienki. Zobaczył się w lustrze. Tak. O wiele lepiej było mu w czarnych, ale blond do niego też pasowały.
- ZiTao! Masz mi oddać moje włosy! - Krzyknął Kris zza łazienki.
- Nie! To są teraz moje włosy! - odkrzyknął i wyobrażając sobie wentylatorka z nim pod prysznicem, umył się.
- Wiesz co, nie chcę, żeby to tak się skończyło, ale to chyba koniec. - powiedział Tao pokazując wentylatorowi swoje włosy. - To będzie teraz moje życie i chciałbym je spędzić z tobą, lecz chyba się nie da. Wszyscy chcą się ciebie pozbyć. Chciałbym cię obronić, ale po tym co mi zrobiłeś, nie chcę Cię znać. - westchnął.
- Dobra, zabieram go. - Chen wszedł do pokoju i zabrał wentylator.
- Nieeeeee!!! - krzyknął Tao biegnąc za nim. - Daj mi się chociaż z nim pożegnać!
- Tia, żegnaj się. - przystawił mu go do twarzy, a ten zaczął lizać mu kratę. - Dobra, jednak nie. - Z oczami większymi niż te D.O, wybiegł z domu rzucając jak najdalej wentylator.
- Żegnaj kochanie. - szepnął patrząc się na dół.
*
- Dzień dobry wszystkim! Jestem wasz zajebisty, pandzi Tao! - krzyknął, na co usłyszał ciszę. - Tak, wiem, jestem zajebisty! - A każdy patrzył się na jego głowę, na której była czapeczka z wiatraczkiem. Ta sama, w którą parę dni wcześniej wymiotował Lay, gdy zobaczył Tao obściskującego się z wentylatorem.
"Nigdy Cię nie zapomnę, wentylatorku! Bo to ty pozbyłeś mnie włosów! Twój Tao!"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz